Zobacz również:

Energetyka jądrowa to filar transformacji energetycznej

ENS HD 154a

Już w latach 50. rozpoczęto komercyjne wykorzystanie atomu do produkcji energii elektrycznej, a energetyka jądrowa stała się symbolem nowoczesności, postępu technologicznego i niezależności energetycznej – podkreśla w rozmowie z magazynem Ekologia i Rynek Paweł Gajda, Dyrektor Departamentu Energii Jądrowej w Ministerstwie Energii

Energetyka jądrowa wraca dziś do debaty publicznej jako jeden z kluczowych elementów transformacji energetycznej. Jakie znaczenie ma jej historyczny rozwój dla obecnych decyzji strategicznych?

Paweł Gajda, Dyrektor Departamentu Energii Jądrowej w Ministerstwie Energii: Fundamenty energetyki jądrowej sięgają lat 30. i 40. XX wieku, kiedy odkryto zjawisko rozszczepienia jądra atomowego oraz rolę neutronów w podtrzymywaniu reakcji łańcuchowej. Uruchomienie pierwszego reaktora jądrowego przez Enrico Fermiego w 1942 roku miało znaczenie przełomowe nie tylko naukowo, ale również cywilizacyjnie. Już w latach 50. rozpoczęto komercyjne wykorzystanie atomu do produkcji energii elektrycznej, a energetyka jądrowa stała się symbolem nowoczesności, postępu technologicznego i niezależności energetycznej.

W kolejnych dekadach rozwój ten uległ spowolnieniu, głównie w krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Przyczyniło się do tego nasycenie rynku, rosnące koszty inwestycyjne, a także spadek akceptacji społecznej, często wynikający z utożsamiania energetyki jądrowej z zagrożeniami militarnymi i głośnymi awariami. Jednocześnie w Azji, przede wszystkim w Chinach, Korei Południowej i wcześniej także w Japonii, rozwój atomu był kontynuowany, co dziś przekłada się na przewagę technologiczno-organizacyjną tych państw.

Dlaczego dziś obserwujemy renesans zainteresowania energetyką jądrową?

Głównym czynnikiem jest potrzeba pogodzenia trzech celów: dekarbonizacji gospodarki, bezpieczeństwa energetycznego oraz stabilności systemu elektroenergetycznego. Energetyka jądrowa jest jednym z nielicznych źródeł energii, które jednocześnie spełniają wszystkie te warunki. W całym cyklu życia emisje CO₂ są porównywalne z odnawialnymi źródłami energii, a jednocześnie produkcja energii jest stabilna i niezależna od warunków pogodowych.

W praktyce oznacza to, że atom doskonale uzupełnia OZE, które, choć kluczowe dla transformacji, są źródłami niestabilnymi. Bez stabilnych źródeł bazowych system elektroenergetyczny wymagałby ogromnych i kosztownych magazynów energii lub utrzymywania rezerw w postaci elektrowni gazowych czy węglowych.

Jednym z głównych argumentów przeciwników energetyki jądrowej są odpady promieniotwórcze. Jak wygląda ten problem w rzeczywistości?

Z perspektywy inżynieryjnej i ilościowej problem odpadów jądrowych jest często wyolbrzymiany. Elektrownia jądrowa o mocy jednego gigawata produkuje rocznie około 20-30 ton wypalonego paliwa. To ilość relatywnie niewielka, szczególnie w porównaniu z masą odpadów generowanych przez energetykę opartą na paliwach kopalnych.

Co więcej, istnieją sprawdzone technologie bezpiecznego składowania odpadów wysokoaktywnych, a także możliwości ich częściowego przetwarzania i ponownego wykorzystania. Przykładem jest Francja, która od lat stosuje częściowo zamknięty cykl paliwowy, znacząco ograniczając ilość odpadów przeznaczonych do ostatecznego składowania.

Panie Dyrektorze, Jakie znaczenie, z perspektywy naukowej, technologicznej i kompetencyjnej, odgrywa dziś polski reaktor badawczy MARIA w kontekście rozwoju krajowego programu jądrowego?

Reaktor MARIA, choć uruchomiony w 1974 roku, jest jednym z najmłodszych reaktorów badawczych w Europie i na świecie. Pełni on zarówno funkcję naukowe, medyczne, jak i technologiczne, może być wykorzystywany do badań, np. materiałowych, testowania paliwa jądrowego. Reaktor służy do produkcji izotopów medycznych, kluczowych m.in. w diagnostyce i leczeniu chorób nowotworowych.

Ponadto, jego działanie przyczynia się od lat dobudowy kompetencji w obszarze technologii jądrowych, co ma istotne znaczenie w kontekście programu budowy polskich elektrowni jądrowych.

W długoterminowej perspektywie transformacji energetycznej, gdzie widzi Pan miejsce energetyki jądrowej w polskim systemie elektroenergetycznym i jakie funkcje powinna ona pełnić?

Energetyka jądrowa powinna stać się jednym z filarów polskiego systemu energetycznego. Jest źródłem niskoemisyjnym, sterowalnym i znacząco zwiększającym bezpieczeństwo energetyczne kraju. Dzięki wysokiej gęstości energetycznej paliwa, możliwe jest gromadzenie zapasów na kilka lat, co minimalizuje ryzyka związane z geopolityką i przerwami w dostawach.

W perspektywie długoterminowej energia jądrowa może odpowiadać od około 25 do nawet 40% produkcji energii elektrycznej w Polsce, stabilizując system i umożliwiając skuteczną transformację.

Czy małe reaktory modułowe (SMR) mogą być realną alternatywą?

SMR-y są interesującą koncepcją, jednak należy podchodzić do nich z ostrożnym realizmem. Wiele projektów znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, a ich rzeczywista konkurencyjność kosztowa i technologiczna będzie możliwa do oceny dopiero po wdrożeniu pierwszych instalacji komercyjnych. W dłuższej perspektywie mogą one pełnić rolę uzupełniającą dla reaktorów wielkoskalowych, szczególnie w przemyśle i ciepłownictwie. Warto rozwijać projekty SMR, ale obok tradycyjnych projektów wielkoskalowych.

Czy energetyka jądrowa może być jednocześnie tania, bezpieczna i „zielona”?

Tak, pod warunkiem właściwego zarządzania projektem. Kluczowe znaczenie mają kompetencje kadrowe, jakość regulacji, stabilność polityczna oraz konsekwencja w realizacji harmonogramów. Energetyka jądrowa charakteryzuje się bardzo niskim wpływem środowiskowym, zarówno pod względem emisji, jak i zajętości terenu, a przy odpowiedniej realizacji może zapewnić tanią i stabilną energię przez kilkadziesiąt lat.

W debacie o energetyce jądrowej coraz częściej pojawia się wątek kompetencji i kadr. Jak duże znaczenie ma zaplecze edukacyjne dla powodzenia programu jądrowego?

Ma znaczenie absolutnie fundamentalne. Energetyki jądrowej nie da się zbudować ani bezpiecznie eksploatować bez odpowiednio wykwalifikowanych ludzi. To dziś jeden z kluczowych elementów całego programu. Bez kompetencji, zarówno inżynierskich, technicznych, jak i regulacyjnych, po prostu nie zbudujemy elektrowni atomowej w Polsce.

Dlatego obok inwestycji infrastrukturalnych ogromny nacisk kładziemy na transfer know-how, edukację i systemowe budowanie kompetencji. To proces długofalowy, który musi być uruchomiony z wyprzedzeniem, jeszcze zanim powstaną pierwsze bloki.

Jakie działania są dziś podejmowane w tym obszarze?

Równolegle realizowanych jest kilka istotnych inicjatyw. Jedną z najważniejszych będzie uruchomienie dużego programu badawczego związanego z energetyką jądrową przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Jego celem jest nie tylko rozwój technologii, ale także wzmocnienie zaplecza naukowego i badawczego w Polsce.

Równocześnie przygotowywane są programy stricte edukacyjne i szkoleniowe. W 2025 zrealizowaliśmy pilotażowy program „Atom na uczelniach”, obejmujący dodatkowe zajęcia z energetyki jądrowej oraz staże w polskich firmach pracujących dla sektora jądrowego. Pracujemy nad utworzeniem Centrum Kompetencji Jądrowych, wyspecjalizowanej instytucji, która będzie wspierać kształcenie kadr dla sektora jądrowego. Mówimy tu zarówno o specjalistach z wyższym wykształceniem technicznym i inżynierskim, jak i o kadrach kształconych w szkołach zawodowych.

Dlaczego kształcenie zawodowe jest tak istotne w energetyce jądrowej?

Budowa elektrowni jądrowej to ogromne przedsięwzięcie inżynieryjne, które wymaga tysięcy specjalistów wykonujących bardzo konkretne prace. Monterzy, spawacze, osoby zajmujące się montażem urządzeń ciśnieniowych czy instalacji systemów bezpieczeństwa to kompetencje absolutnie kluczowe. Co więcej, w energetyce jądrowej obowiązują znacznie bardziej rygorystyczne standardy jakości niż w większości innych branż.

Często mówi się, że poziom kontroli jakości w sektorze jądrowym w skali od jednego do dziesięciu jest „podkręcony do jedenastu”. I to nie jest przesada. Każdy element, każda spoina, każdy komponent musi być wykonany i sprawdzony przez osoby o najwyższych kwalifikacjach. Bez tego nie ma mowy o bezpieczeństwie.

Jaką rolę odgrywają instytucje państwowe w systemie kompetencji?

Program jądrowy to nie tylko inwestor i wykonawcy. To również cały ekosystem instytucjonalny. Kluczową rolę odgrywa Państwowa Agencja Atomistyki jako dozór jądrowy, a także Urząd Dozoru Technicznego, który będzie odpowiadał za znaczną część inspekcji i kontroli jakości.

Te instytucje również potrzebują wysoko wykwalifikowanych kadr inżynierów, inspektorów, ekspertów ds. bezpieczeństwa. To właśnie dzięki ich pracy i niezależnej kontroli można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że instalacje jądrowe spełniają najwyższe standardy bezpieczeństwa.

Czy polskie uczelnie są gotowe na te wyzwania?

W Polsce istnieje solidne zaplecze akademickie, które może stać się fundamentem rozwoju kadr jądrowych, choć oczywiście wymaga ono wzmocnienia. Już teraz coraz więcej uczelni prowadzi lub rozwija kierunki związane z energetyką, inżynierią jądrową, fizyką reaktorową czy bezpieczeństwem jądrowym. Kluczowe jest jednak skoordynowanie tych działań, powiązanie edukacji z realnymi potrzebami rynku i programu jądrowego.

Dlatego tak ważne są inicjatywy systemowe, które łączą administrację publiczną, uczelnie, instytuty badawcze i przemysł. Energetyka jądrowa to projekt na dekady i tylko długofalowe inwestycje w ludzi pozwolą go zrealizować w sposób bezpieczny, efektywny i konkurencyjny.

Dziękuje za rozmowę

Jacek Szczęsny

Ekorynek TV