
Firmy Blue Timber i BeLeaf wchodzą w kluczową fazę rozwoju, umacniając pozycję pionierów w tworzeniu przemysłowych plantacji drzew szybkorosnących w Europie. Po latach badań, inwestycji i przełamywania barier rynkowych firmy prezentują model, który może trwale zmienić sposób myślenia o redukcji emisji, pozyskiwaniu surowca i odporności gospodarki na wyzwania klimatyczne. Dzięki innowacjom w uprawach paulowni, ambitnym planom zagospodarowania 25 tys. hektarów plantacji oraz technologii pozwalającej obniżyć koszt redukcji emisji do 1 euro za etCO₂, Blue Timber zapowiada wejście do ścisłej europejskiej czołówki w branży niskoemisyjnych rozwiązań i nowoczesnego przemysłu drzewnego-opowiada w wywiadzie Maciej Ujejski, właściciel Grupy Blue Timber Global.
Na jakim etapie rozwoju znajdują się dziś Blue Timber i BeLeaf? Jakie obszary współpracy pomiędzy firmami mogą w najbliższym czasie wzmocnić ich wpływ na zrównoważony rozwój i transformację ekologiczną gospodarki?
Ostatnie dwa lata to dla nas czas przeplatających się wyzwań i mniejszych sukcesów. Budowanie w Polsce biznesu, który nie ma jeszcze lokalnych benchmarków, jest wymagające. Najtrudniejszym zadaniem pozostaje przekonanie inwestorów, że tworzenie Lasów Przemysłowych ma realny, mierzalny wpływ zarówno na redukcję śladu węglowego, jak i na zabezpieczenie gospodarki w dodatkowy surowiec drzewny. Uprawy paulowni funkcjonują z powodzeniem na wielu rynkach świata, a jej drewno znajduje zastosowanie m.in. w meblarstwie, produkcji płyt, trumien czy w energetyce jako wartościowa biomasa.
Dziś w ramach grupy Blue Timber rozwijamy sieć franczyzową Blue Oak DrewnoDlaDomu oraz komercjalizujemy strategię zagospodarowania 25 tys. hektarów plantacji paulowni w Europie. Nasz model zakłada możliwość uzyskania około 4000 euro dopłat do zakładania plantacji oraz redukcję śladu węglowego w koszcie 1 euro za etCO₂ – rozwiązanie, które może stać się rynkową rewolucją. Obecnie poszukujemy inwestora, który wesprze nas w kolejnym etapie rozwoju projektu; prowadzimy kilka zaawansowanych rozmów.
Blue Timber zainwestowało w ostatnich latach miliony złotych w badania i rozwój technologii upraw paulowni. Co okazało się największym wyzwaniem w tym procesie i jakie innowacje przyniosły już wymierne efekty środowiskowe i biznesowe?
W ostatnich latach zainwestowaliśmy miliony złotych, by zweryfikować rzeczywiste dane dotyczące upraw paulowni – w polskiej przestrzeni publicznej krąży wiele nieprecyzyjnych lub wręcz błędnych informacji na jej temat. Chcieliśmy mieć pełną, empiryczną wiedzę, dlatego konieczne było poniesienie znaczących nakładów.
Dziś wiemy, że uprawa drzew szybkorosnących wymaga zaawansowanych kompetencji rolniczych, ale równocześnie stanowi jedną z najbardziej obiecujących alternatyw dla pozyskania surowca i biomasy w nadchodzących dekadach. Według naszych szacunków, odpowiednio rozwinięte plantacje mogą zredukować nawet 1% śladu węglowego Polski.
Największym wyzwaniem jest finansowanie – inwestorzy wciąż preferują projekty niskiego ryzyka. Nasze rozwiązanie jest innowacyjne, więc trudniej jest zdobyć finansowanie, o czym świadczą choćby dwie odmowy NCBR przy projektach na ponad 10 mln zł, mimo wysokiej oceny merytorycznej. Nie rezygnujemy jednak – idziemy drogą stopniowej komercjalizacji i konsekwentnego wdrażania strategii. Inwestor strategiczny z pewnością przyspieszyłby ten proces, ale wierzymy, że przyjdzie odpowiedni moment na właściwe partnerstwo.
Wartość polskiego rynku redukcji i kompensacji emisji CO₂ systematycznie rośnie. Jaką pozycję w tym segmencie planuje zająć Blue Timber i jakie przewagi technologiczne mogą temu sprzyjać?
Rynek redukcji i kompensacji emisji CO₂ w Polsce rośnie nie tylko ilościowo, ale i wartościowo. To dla nas wyraźny sygnał, że wchodzimy w czas, w którym nasz model ma szansę stać się rozwiązaniem przełomowym.
Szacujemy, że w perspektywie dekady Blue Timber może być europejskim liderem zarówno w redukcji emisji poprzez plantacje drzew szybkorosnących, jak i w produkcji surowca z paulowni. Obecna strategia rozwojowa prowadzi nas w tym kierunku w sposób bardzo konsekwentny.
Powiedział Pan kiedyś „drzewa nie uratują świata”. Co miał Pan na myśli w tym kontekście? Jak Pana zdaniem odróżnić autentyczne inicjatywy proklimatyczne od marketingowego greenwashingu, który wciąż dominuje w wielu sektorach gospodarki?
Rzeczywiście powiedziałem kiedyś, że „drzewa nie uratują świata” – i podtrzymuję te słowa. Redukcja emisji wymaga szerokiej, systemowej perspektywy. Sama planeta w skali geologicznej radzi sobie z wahaniami klimatu, ale to jakość życia przyszłych pokoleń powinna być dla nas punktem odniesienia. Dlatego tak ważna jest edukacja i budowanie świadomości ekologicznej.
Greenwashing często wynika z presji regulacyjnej – firmy, nie mogąc sprostać rosnącym wymaganiom, wybierają najprostsze działania pozorne. Nakazy rodzą opór i zachowania „od niechcenia”. Inspiracja natomiast uruchamia kreatywność i prawdziwe zaangażowanie.
Dlatego ESG powinno pełnić funkcję przewagi konkurencyjnej, a nie reżimu regulacyjnego. Firmy powinny komunikować: „zobaczcie, robimy coś realnie dobrego dla planety – wybierzcie nas”. Autentyczność zawsze wygrywa z działaniami spełnianymi tylko dla formalności.
Paulownia bywa określana mianem „drzewa przyszłości”. Co sprawia, że ten gatunek ma tak duży potencjał – zarówno w kontekście ochrony środowiska, jak i rozwoju nowoczesnego przemysłu drzewnego?
Paulownia ma wyjątkowe właściwości: rośnie bardzo szybko, jest lekka i po pozyskaniu drewna odrasta, co sprawia, że jest surowcem podwójnie odnawialnym. W Azji nazywana jest Feniksem – po pożarach to właśnie ona odradza się jako pierwsza. Jej największym producentem są Chiny, a w Europie proces adaptacji tego gatunku dopiero się rozpędza.
Pierwsze pozyskanie surowca z europejskich plantacji już nastąpiło – my również dokonaliśmy wycinki drzew posadzonych w 2017 roku. Drewno testują m.in. duzi polscy producenci mebli. Paulownia nie rozwiąże wszystkich problemów sektora drzewnego, ale za 10–20 lat może stanowić istotny element łańcucha wartości w wielu branżach.
Czy taki projekt może mieć wymierny wpływ na bilans emisji w Polsce i przyczynić się do ograniczenia presji na eksploatację lasów naturalnych?
Odpowiednio rozwinięte Lasy Przemysłowe mają ogromny potencjał środowiskowy. Nasze 25 tys. hektarów plantacji to równowartość ochrony ok. 250 tys. hektarów naturalnych zasobów leśnych oraz możliwość redukcji nawet 1,5 mln etCO₂. Zwiększenie tego areału pozwoliłoby dojść do poziomu 5% krajowych emisji. To – w mojej ocenie – jeden z najbardziej ekonomicznie i ekologicznie uzasadnionych projektów dla polskiej gospodarki.
Jak widzi Pan rolę plantacji paulowni w ekosystemie krajowej gospodarki leśnej jako uzupełnienie, alternatywę czy impuls do zmian w kierunku większej bioróżnorodności i efektywności w wykorzystaniu zasobów?
Plantacje paulowni traktujemy jako uzupełnienie – nie konkurencję – wobec tradycyjnej gospodarki leśnej. Polska ma około 30% powierzchni pokrytą lasami i naszym celem nie jest ingerencja w te zasoby, lecz dokładanie brakującego elementu w łańcuchu podaży surowca drzewnego. Lekki, szybko rosnący surowiec znajdzie szereg zastosowań tam, gdzie liczy się niska waga i wysoka efektywność przetwórstwa.
Jakie przesłanie chciałby Pan przekazać liderom biznesu, którzy szukają sposobu, by ich inicjatywy miały trwały, a nie jedynie deklaratywny wpływ na przyszłość planety?
Z doświadczenia wiem, że najprostsze rozwiązania bywają najtrudniejsze do wdrożenia ale w dłuższej perspektywie stają się najlepszą decyzją. Wierzę, że Lasy Przemysłowe staną się jednym z kluczowych elementów dekarbonizacji gospodarki i stabilnego systemu pozyskiwania surowca drzewnego.
Zachęcam liderów biznesu do odwagi i inwestowania w projekty, które nie zawsze dają natychmiastowy zwrot, ale w perspektywie lat przynoszą wymierne korzyści dla całego ekosystemu gospodarczego i środowiskowego.
„In God and Timber We BeLeaf.”
Rozmawiał Jacek Szczęsny